mKartuzy
Wiadomości

Kto sfałszował wyrok? Były policjant: Jestem kozłem ofiarnym tej sprawy

Opublikowany: 2012-02-22 11:47 Autor: Wojciech Drewka

Dawid M., były kartuski policjant przyznaje się do sfałszowania oświadczenia, potrzebnego do odbioru prawa jazdy jego kolegi i chce się dobrowolnie poddać karze. Oświadczył to podczas dzisiejszej rozprawy w sądzie w Wejherowie. Dotąd nie ustalono jednak, kto podrobił wyrok sądu, z którym policjant zgłosił się do wydziału komunikacji. Prokuratura umorzyła postępowanie w tej sprawie.

Dziś przed Sądem Rejonowym w Wejherowie odbyła się pierwsza rozprawa Dawida M. byłego już policjanta kartuskiej „drogówki”, oskarżonego o sfałszowanie oświadczenia, przy próbie odbioru prawa jazdy. Jak już informowaliśmy, policjant poszedł do wydziału komunikacji kartuskiego starostwa, by odebrać prawo jazdy dla swojego kolegi. Okazało się, że dysponował sfałszowanym orzeczeniem sądu i podrobionym oświadczeniem.

FOTO fot.W.Drewka

Sprawa wyszła na jaw i zajęła się nią prokuratura. Ostatecznie śledczym nie udało się jednak ustalić, kto podrobił m.in. parafę sędziego i pieczątki na wyroku, który pozwalał odzyskać prawo jazdy dla mieszkańca Stężycy. Jak poinformował dziś sąd, sprawa w tym zakresie została umorzona z powodu nie ujawnienia sprawców.

Były policjant jest więc jedynym oskarżonym i będzie odpowiadał za sfałszowanie oświadczenia. Przyznaje się zresztą do tego i dziś poprzez swojego pełnomocnika wyraził wolę dobrowolnego poddania się karze. Jak poinformowała mecenas oskarżonego., wniosek dotyczy kary 5 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na okres 3 lat oraz grzywny w wymiarze 100 stawek dziennych po 20 zł, a także kosztów postępowania.

Sąd w Wejherowie nie przesłuchał wezwanych na dziś świadków, a byli wśród nich m.in. pracownicy kartuskiego sądu, a także jedna z sędziów. Ponieważ w aktach sprawy znalazła się informacja, że oskarżony jako policjant leczył się w poradni zdrowia psychicznego, sąd zdecydował o skierowaniu go na badanie sądowo-psychiatryczne, w celu ustalenia, czy w momencie popełnienia czynu nie nastąpiło ograniczenie jego poczytalności. Prawdopodobnie będzie to jedynie formalność, jeżeli sąd przychyli się do wniosku oskarżonego.

Dawid M. nie jest już policjantem od 1 stycznia. Sam zrezygnował ze służby. W rozmowie z nami po zakończeniu rozprawy stwierdził, że czuje się kozłem ofiarnym całej sprawy.

- Chciałem pomóc koledze i przyznaję się do sfałszowania oświadczenia, ale nie miałem pojęcia, że dano mi do ręki podrobiony wyrok sądu – powiedział Dawid M. – Z tym nie miałem nic wspólnego. Prokuratura umorzyła postępowanie w tej sprawie, chociaż sam jestem jak najbardziej zainteresowany wyjaśnieniem, kto to zrobił, bo chciano winą obarczyć mnie. A jako zwykły policjant nie miałem przecież żadnego dostępu do pieczątek, czy dokumentów sądowych.

Były policjant pytany o okoliczności całej sytuacji, mówi, że często bywał w wydziale komunikacji kartuskiego starostwa i wiele osób wiedziało, że zna tamtejszych pracowników.

- Byłem tam często i z racji służbowych obowiązków, ale i prywatnie, bo znałem się z wieloma osobami. To nie była tajemnica, bo przecież żyjemy w małym środowisku i nie raz proszono mnie o pomoc przy dostarczeniu dokumentów, czy odbioru czegoś z wydziału – opowiada Dawid M. – Starałem się pomóc. Ale w tym przypadku czuję się w stu procentach wykorzystany. Odszedłem z policji po 11 latach służby, ale nawet gdybym został uniewinniony i gdyby możliwość powrotu do służby to absolutnie nie chcę być policjantem. Mam dość. Wiele przeszedłem, ale poradzę sobie w życiu – mówi Dawid M.

Kolejna rozprawa zaplanowana jest na marzec.


Powyższa wiadomość pochodzi z Expressu Kaszubskiego: link.

Copyright by mKartuzy 2012